############################################################################

  K O M U N I K A T Y    O T T A W S K I E    Ottawa,  1 marca 2004

############################################################################

         B i u l e t y n    b a r d z o    n i e r e g u l a r n y

==========================================================================

          REDAKCJA: Czeslaw Piasta                    KomOTT@sympatico.ca

          Archiwum Komunikatow:    http://www.compmore.net/~czeslaw/komott

          Strona Glowna:           http://www.compmore.net/~czeslaw



Redakcja nie odpowiada za tresc podawanych ogloszen.   Tresc i opinie

zamieszczone w listach czytelnikow niekonecznie sa zgodne z pogladami

redakcji. W sprawie listow prosze kontaktowac sie bezposrednio z autorami.

==========================================================================

UWAGA: W przypadku checi przedruku zamieszczonych materialow, prosze

   kontaktowac sie bezposrednio z autorami tekstow lub listow.

   Przesylanie dalej Komunikatow poczta elektroniczna dozwolone.

   Redakcja zezwala na przedruki wszystkich komentarzy i materialow

   redakcyjnych, podpisanych Czeslaw Piasta, CzP, lub bez podanego nazwiska,

   ale prosze podac Komunikaty Ottawskie jako zrodlo informacji.

   Redakcja szczegolnie goraco zacheca do rozpropagowywania imprez

   z Kalendarza Ottawskiego.


UWAGA: wszystkie ogloszenia sa bezplatne
W dzisiejszym wydaniu dalszy ciag infromacji o plk. Kuklinskim. * Odwiedzaj internetowe archiwum Komunikatow Ottawskich http://www.compmore.net/~czeslaw/komott/index.htm * Pulkownik Ryszard Kuklinski (1930-2004) Czlowiek wielce zasluzony dla sprawy polskiej * Wyjazd plk. Kuklinskiego z Polski * Niektore listy plk. Kuklinskiego do Amerykanow - Pierwszy list Kuklinskiego do Amerykanow - sierpien 1972 - Raport Kuklinskiego 1 grudzien 1980 - Raport Kuklinskiego 26 kwiecien 1981 - Raport Kuklinskiego 15 wrzesien 1981 * Komentarz Jana Nowaka-Jezioranskiego dla VideoFact * Wypowiedz plk. Kuklinskiego z dnia 22 wrzesnia 1997 * Plk. Kuklinski w Zakopanem * Przemowienie plk. Kuklinskiego w Krakowie w dniu 29 kwietnia 1998 r. * O plk. Kuklinskim w Senacie USA - 25 wrzesnia 1997 ========================================================================== ========================================================================== ======= K A L E N D A R Z O T T A W S K I ======= ========================================================================== Kalendarz Imprez Ottawskich: http://www.kpk-ottawa.org/sip/kalendarz/ Zagladaj tam, zeby zobaczyc terminarz imprez lub zeby samemu dodac impreze do kalendarza. UWAGA: Wprowadz impreze do podanego wyzej Kalendarza, lub wyslij informacje pod czeslaw@compmore.net gdy tylko znasz termin oraz informacje o imprezie. Z reguly, informacje w Kalendarzu SIP pojawiaja sie tego samego dnia, ktorego zamieszczono informacje. --- IMPREZA ODWOLANA --- IMPREZA ODWOLANA --- IMPREZA ODWOLANA --- *** 2 III 2004 (wtorek) 19:30 - Czwarty doroczny festiwal filmu polskiego Organizacja: Fundacja Dziedzictwa Polskiego w Kanadzie --- IMPREZA ODWOLANA --- IMPREZA ODWOLANA --- IMPREZA ODWOLANA --- *** 3 III 2004 (sroda) 19:30 - "A Question of Honor" - Saint Paul Univ. The Ottawa Branch of the Polish Institute of Arts and Sciences in Canada and The Canadian Foundation for Polish Studies in collaboration with The Canadian-Polish Congress National Capital Branch and The Embassy of Republic of Poland invites you for the celebration of the book (Knopf, 2003) by: Lynne Olson and Stanley Cloud A QUESTION OF HONOR The Kosciuszko Squadron: FORGOTTEN HEROES OF WORLD II Wednesday, March 3, 2004 at 7:30 P.M. Room 1124 (Amphitheatre), Saint Paul University, 223 Main Street, Ottawa Parking and admission free *** 6 III 2004 (sobota) - 18:00 "Zabawa Jozefowo-Pepikowa pod Sznycelm" Aby uczcic wszystkich Jozefow (lub Pepikow jak to mowia czescy i slowaccy bracia): zaprasza JIJ Beer Garden & Schnitzel House, 1208 Wellington Street (pomiedzy Parkdale & Holland). W cenie biletu: Dyskoteka z lat 70, 80 - 2004, 0.5l Piwa (najlepsze piwo w Ottawie) lub kieliszek wina, Kolacja, Slodkosci, kawa lub herbata, Mila atmosfera, Duzo bezplatny parking na zapleczu, $25 - in Canadian currency Po bilety prosze dzwonic: (613)798-1110, lub przez http://www.jijschnitzel.com *** 9 III 2004 (wtorek) - 19:30 "Panel dyskusyjny" Dom Polski SPK SPK Kolo Nr 8 zaprasza Polonie na pogadanke i panel dyskusyjny pt. "Osrodek Polskich Dziewczat w Ain-Karem, Palestyna 1942-47" ktory odbedzie sie we wtorek, 9 marca 2004 r. o godzinie 19:30 w Domu Polskim SPK. W imprezie wezma udzial Irena Bronglewicz, Aleksandra Gaynor, Irena Winogron, Maryla Znamirowska oraz Jerzy Dobrowolski. Po programie Kolo Pan przy SPK zaprasza na kawe i ciastka. Wiecej informacji: J.A. Dobrowolski 613 733-5161 E-mail: dobrowolski@magma.ca http://www.kpk-ottawa.org/spk *** 13 - 19 III 2004 - Rekolekcje Wielkopostne: Ojciec J. Szotkiewicz OMI Kosciol Sw. Jacka Odrowaza, 201 Lebreton Street North, Ottawa Wiecej informacji: Sekretariat Telefon: 613 230-0804 Faks: 613 230-0125 E-mail: polchurch@sympatico.ca Witryna internetowa: http://www.cyberus.ca/~polishchurch/ *** 14 III 2004 (niedziela) godz. 15:00 - Walne Zebranie (sprawozdawcze) SPK Stowarzyszenie Polskich Kombatantow w Kanadzie, Kolo nr 8 w Ottawie przypomina swoim czlonkom, ze Walne Zebranie Czlonkow odbedzie sie w niedziele 14 marca o godz. 15:00 w Domu Polskim SPK, 379 Waverley Street Wiecej informacji: Piotr Nawrot Telefon: 613 820-7582 E-mail: spk@kpk-ottawa.org Witryna internetowa: http://www.kpk-ottawa.org/spk *** 18 III 2004 (czwartek) - Film: "The Struggles for Poland - Czesc II" SPK Kolo Nr 8 zaprasza Polonie na wyswietlenie filmu pt. "The Struggles for Poland - Czesc II". Film wyswietlony bedzie w czwartek, 18 marca 2004 r. o godzinie 19:30 w Domu Polskim SPK. Wiecej informacji: J. Rudowicz Telefon: 613 728-1375 Witryna internetowa: http://www.kpk-ottawa.org/spk *** 21 III 2004 (niedziela) 11:00 - "Polish Review" - program TV z Ottawy Marcowe wydanie polonijnego programu TV z Ottawy prowadzone przez zwyciezcow Tytulu "Czlowiek Roku 2004" - Malgorzate Rachniowski & Roman Gorny Godzina: 11:00 do 11:30 kanal 22 Rogers Cable Ottawa Audycja bedzie powtorzona w sobote 27 marca o godz. 11:00 na kanale 22 Wiecej informacji: Malgorzata Rachniowski Telefon: 613-825-2827 E-mail: RGorney@rogers.com *** 27 III 2004 (sobota) 11:00 - "Polish Review" - program TV z Ottawy Powtorka marcowego wydania z niedzieli 21 marca, kanal 22. *** http://www.TNPolonia.com - Transatlantyk Nadziei Artykuly na temat srodowiska Polonii Ottawskiej. ---------------------------------------------------------------------------- Darmowe polaczenia "long distance" w granicach Wielkiej Ottawy: 613 688 3733 ---------------------------------------------------------------------------- Important public phone numbers; - Life threatening emergency: 911 - Ottawa Police, other emergency: (613)230-6211 - Ottawa POlice, all enquiries: (613)236-1222 ---------------------------------------------------------------------------- Szara Komorka 97.9 FM : pon-piatek 22:00 - 23:00, niedz. 20:00 do 21:00 ---------------------------------------------------------------------------- ========================================================================== Odwiedzaj internetowe archiwum Komunikatow Ottawskich http://www.compmore.net/~czeslaw/komott/index.htm ========================================================================== W tym wydaniu Komunikatow podaje w dalszym ciagu informacje na temat plk. Kuklinskiego. W poprzednim wydaniu znalazlo sie sporo bledow ortograficznych, ktore sa powodem braku czasu na korekte tekstow, ktore pochodzily ze zrodel spoza redakcji, a czas naglil, zeby wydanie poszlo w swiat, bo i tak bylo juz spoznione. Przepraszam za usterki, ktorych nie bede w stanie uniknac rowniez w przyszlosci. Duzo z materialow zostalo zaczerpnietych z VideoFact. Polecam odwiedzenie archiwum Komunikatow na Internet, gdzie znajdziecie Panstwo rowniez kilka zdjec. Nie dodaje zdjec do wydania e-mail, gdyz i tak przekraczane sa pojemnosci skrzynek u niektorych abonentow. Archiwum dostepne jest na stronie: http://www.compmore.net/~czeslaw/komott/index.htm * 20-2-2004 - wydanie o plk. Kuklinskim * 10-2-2004 - o plk. Januszu Zurakowskim (zdjecia takze) * 8-2-2004 - Czlwoiek Roku Ottawa 2004 Na stronie glownej znalezc mozna zdjecia z Polskiego Wieczoru na Kanale http://www.compmore.net/~czeslaw/main/index.html w skecji zatytulowanej "Ottawa stolica zimowych sportow". ... a Ludzi Roku Ottawa 2004 mozna znalezc na stronie: http://www.compmore.net/~czeslaw/czlowiek/index.htm CzP

Pulkownik Ryszard Kuklinski (1930-2004) Czlowiek wielce zasluzony dla sprawy polskiej
Zbulwersowany jestem ciaglymi komentarzami w mediach w Polsce odnosnie postaci plk. Kuklinskiego. Przynajmniej, zeby sie wstrzymano od nazywania go zdrajca. Sam Kuklinski, jak i zrodla amerykanskie, ktorych coraz wiecej jest oddtajnianych w miare uplywu czasu, podkreslaja zdecydowanie fakt kierowania sie motywami patriotycznymi, dzialaniem na rzecz dobra Narodu Polskiego. Glowna motywacja pulkownika bylo unikniecie wojny, ktorej najwieksza ofiara bylaby Polska. Chociaz plk. Kuklinski poswiecil wszystko co najcenniejsze, wlaczajac w to zycie swoje i swoich najblizszych, nigdy nie prosil o zadne wynagrodzenie, nie byl tym zainteresowany w najmniejszym stopniu, co nawet wzbudzalo poczatkowo powazne podejrzenia u Amerykanow.

Ale jak mozna spodziewac sie innego traktowania ze strony prawdziwych zdrajcow polskiej sprawy, ktorym wyrzuty sumienia nie pozwalaja dzisiaj na spojrzene w oczy Narodowi Polskiemu. Osoby, ktore do konca sprzymierzone byly i wiernie sluzyly formalnemu okupantowi i ciemiezcy, nie chca przyznac, ze czyn pulkownika w dokladnie tamtych warunkach zasluguje na najwieksza pochwale. Podziwialo, i do dzis podziwia, dzialania pulkownika wielu towarzyszy broni plk. Kuklinskiego, ktorzy wspolnie sluzyli z nim w wojsku polskim. Plk. Kuklinski nie byl odosobniony w reprezentowaniu stanowiska, ze polskie wojsko bylo zniewolone i nie sluzylo interesom Narodu Polskiego. Bylo wykorzystywane przeciwko Narodowi i jego zywotnym interesom. Dla ich osobistego dobra i bezpieczenstwa, plk. Kuklinski nie wymienial nazwisk.

Kuklinski znal wielu oficerow polskich, ktorzy chcieliby, zeby sytuacja zmienila sie, ale nie mogli z roznych powodow podjac zadnych krokow w kierunku zmian. Jednego byl pewien plk. Kuklinski, ze najwyzszego ranga w polskim wojsku - gen. Jaruzelskiego - nie mozna zaliczyc do tej grupy. Pulkownik Kuklinski mial w najblizszym czasie odwiedzic Polske, a w czasie swojej wizyty mial niedzy innymi zeznawac jako swiadek w Instytucie Pamieci Narodowej, m.in. w temacie Stanu Wojennego oraz dzialalnosci przeciwko Narodowi Polskiemu. Chociaz glownym podawanym powodem jego wizyty miala byc oficjalnie promocja ksiazki.

Prawdopodobnie nie bez powodu zaczely sie pojawiac w polskich mediach kolejne paszkwile na pulkownika. Wedlug informacji z kregow zaprzyjaznionych z zona plk. Kuklinskiego, podobno dostal on wylewu, siedzac przy biurku i odpisujac na paszkwil zamieszczony w "Gazecie Wyborczej".

Tak, zdradzil plk. Kuklinski zdrajcow Polski, ktorzy zaprzedali sie Sowietom. To oni poczuli sie zdradzeni: Jaruzelski, Oleksy, Miller, Jaskiernia, Kiszczak, Kwasniewski i inni towarzysze. Swoja twarz chcial zachowac Kwasniewski, za ktorego kadencji prezydenckiej dokonano czesciowej rehabilitacji Kuklinskiego. Przynajmniej po smierci pulkownika wstrzymal sie od komentarzy o zdradzie sam Kiszczak, ktory powiedzial:
"Przykro mi, ze zmarl. Byl kiedys moim przyjacielem. Nie chcialbym go po smierci oceniac. Nie chce o nim mowic ani zle, ani dobrze."
Prosze zauwazyc, ze nawet powiedzial: "byl kiedys moim przyjacielem". Zadziwiajace, ze wypowiedz Kiszczaka byla bardziej przyjazna niz Lecha Walesy, ktory wtracal dodatkowo jakies insynuacje i dwuznacznosci. Tenze sam Walesa nie zrobil nic w czasie swojej kadencji, zeby pomoc sprawie plk. Kuklinskiego.

Jesli slyszy sie od czasu do czasu z ust zwyklego obywatela RP, ze Kuklinski byl zdrajca, to tylko kolejny dowod na to, jak skuteczna byla propaganda i masowe klamstwo w srodkach masowego przekazu w czasach PRL i jest ciagle kontynuowana przez te sama grupe osob, ktore nigdy nie wypuscily mediow ze swoich rak. To oni pisza historie najnowszych czasow w Polsce, to oni "poprawiaja" historie, ktora potajemnie przekazywali nam w czasach wladzy komunistycznej nauczyciele na lekcjach historii. Tak, nie tylko rodziny i najblizsi byli nauczycielami historii w moim zyciu - mialem okazje spotkac nawet takich nauczycieli i profesorow. Historii Polski uczyl mnie moj wychowawca - matematyk, fizyk, filozof - oraz moj polonista. Historii uczyli mnie nauczyciele prac recznych i WF. Historii Polski uczyla mnie moja rusycystka. Wystarczylo tylko uwaznie im sie przysluchiwac.

Dzisiaj historie Polski pisza i poprawiaja Urban, Michnik i ich koledzy. Przez polskie media przewalila sie masa informacji powielonej za "jedynym slusznym zrodlem", jakie bylo w czasach PRL. Bez najniejszego zastanowienia, a pewnie i celowo, powtarzane byly te brednie o zdradzie, motywacji, czasie rozpoczecia wspolpracy z Amerykanami i z czyjej strony wyszla inicjatywa tej wspolpracy, itd.

Moze wiecej polskich badaczy historycznych zainteresuje sie osoba plk. Kuklinskiego i wybierze sie do archiwow rzadowych w USA w celu zebrania wiekszej ilosci materialow. Ale martwi mnie to, ze takich osob nie bedzie zbyt wiele zanim nie zmieni sie sytuacja w Polsce na tyle, ze zmaleja wplywy osob osobiscie zainteresowanych ukrywaniem faktow. Jakaz kariera czekac moze w Polsce historyka, ktory podejmie sie takiego tematu? Czego moze sie spodziewac opiekun i promotor, ktory chcialby taki temat poprzec?

Plk. Kuklinski zapalcil za swoje dzialanie najwieksza kare, jaka moze spotkac rodzica: stracil dwoch swoich synow w ciagu pol roku. To byl dla niego straszny cios.

Pierwszy cios zadano mu w styczniu 1994 roku, kiedy jego mlodszy syn Bogdan zaginal u wybrzezy Florydy podczas morskiej wyprawy pletwonurkow. Przez pewien czas pulkownik podejrzewal, ze jego syn zostal porwany przez komandosow kubanskich i ze bedzie proponowana wymiana za niego. Byl zdecydowany i przygotowany na to. Po pewnym czasie stracil jednak nadzieje na odzyskanie syna. Dramat pozostal dotad niewyjasniony. Nigdy nie odnaleziono ciala Bogdana.

Zaledwie pol roku po pierwszej tragedii starszy syn panstwa Kuklinskich, Waldemar, zginal umyslnie przejechany przez samochod, ktorego kierowca zbiegl z miejsca wypadku. Samochod zostal porzucony, ale oczyszczony dokladnie z linii papilarnych zbrodniarzy. Obaj synowie pulkownika poniesli smierc ze strony nieznanych sprawcow w tajemniczych, ciagle dotad niewyjasnionych okolicznosciach.

Ale istnieje domniemanie, ktore jest calkowicie uzasadnione, ze sprawcami byli agenci KGB. Agentom czesto powtarzano i podrzucano na potwierdzenie historyjki na temat kar, ktore spotkaly zdrajcow. Uwazano, ze prawdziwa kara to nie jest natychmiastowe zabicie zdrajcy. Najpierw zabic nalezy jego najblizszych, zostawic go samego i dopiero pozniej rozprawic sie z samym zdrajca. Istnieja nawet podejrzenia, ze zemsty dokonac mogli agenci z Polski, ktorzy zacierali slady i ciagle wyrownywali rachunki juz po oficjalnej zmianie systemu.

Ja nie mam najmniejszych watpliwosci w ocenie osoby plk. Kuklinskiego. Nie jestem osamotniony, gdyz znalazlem sie w doborowym towarzystwie samego papieza Jana Pawla II, ktory jest dla mnie absolutnym autorytetem, w odrozenieniu od autorytetu Jaruzelskiego, Urbana, Oleksego, Millera i innych osob wymienionych wyzej i jeszcze wiekszej liczby nie wymienionych.

Ku Chwale Ojczyzny Panie Pulkowniku!
Spoczywaj w pokoju!

Czeslaw Piasta





==========================================================================

                 Wyjazd plk. Kuklinskiego z Polski

==========================================================================



Szpiedzy KGB w Polsce ostrzegali Moskwe o powaznych przeciekach. Na tajnym

spotkaniu we wrzesniu 1981 roku minister spraw wewnetrznych PRL oglosil

przerazajaca wiadomosc:



- Moskwa jest rozwscieczona, ze informacje omawiane na posiedzeniach

Biura Politycznego juz po 24 godzinach docieraja do Solidarnosci - powiedzial.



     To nie bylo wszystko. Zwiazek znal szczegoly wprowadzenia stanu

wojennego, wlacznie z jego kryptonimem "Wiosna".



     - Doszlo do gigantycznego przecieku - mowil general Kiszczak.



     Dowodztwo Wojska Polskiego nie mialo watpliwosci, ze w jego szeregach

dziala agent obcego wywiadu.



Kuklinskiemu przeszedl dreszcz po plecach, gdy dowiedzial sie o przecieku.

O tym, ze plan wprowadzenia stanu wojennego nosi kryptonim "Wiosna" wiedzialo

w Polsce mniej niz 10 osob. Jako jeden z nich automatycznie znalazl sie na

liscie podejrzanych. Jakby sytuacja byla nie dosc dramatyczna, zrobil

niebezpieczny blad.



     Przed wrzesniowym spotkaniem szef sztabu general Florian Siwicki polecil

Kuklinskiemu przygotowac tekst przemowienia na temat stanu wojennego.

Pulkownik blyskawicznie wypelnil rozkaz, w ktorym znalazlo sie zdanie: "Jak

zwykle w takich szczegolnych przypadkach, pozostaje kwestia uzycia broni". Po

oddaniu tekstu sfotografowal go i przeslal film do centrali CIA w Langley.



     Nastepnego dnia po otrzymaniu tekstu przemowienia Siwicki zachnal sie:



     - Ja tego mowil nie bede, to nie moja sprawa - i wykreslil zdanie o

uzyciu broni.



     Slowa te znajdowaly sie w wersji wyslanej do Waszyngtonu. Jesli tekst

przemowienia wydostanie sie z CIA, kluczowe zdanie natychmiast go zdradzi.

Mimo to wciaz wysylal informacje. Wkrotce po wrzesniowym zebraniu przekazal

krotka depesze:



     "Z uwagi na toczace sie sledztwo, zmuszony jestem do zrezygnowania z

codziennego informowania o sytuacji. Prosze o oszczedne operowanie

przekazywanymi przeze mnie danymi, gdyz jak mi sie wydaje moja misja ma sie

ku koncowi. Dane te latwo demaskuja zrodlo".



W listopadzie Kuklinski zostal wezwany do generala Jerzego Skalskiego,

zastepcy szefa Sztabu Generalnego. Obok niego przy stole konferencyjnym

siedzialo dwoch pulkownikow i inny general.



     Skalski, blady jak sciana, wskazal Kuklinskiemu miejsce naprzeciwko

siebie.



     - Wezwalem was, by zakomunikowac dwie istotne informacje - powiedzial

grobowym glosem. - Po pierwsze, grupa sekretarzy partii zagrozila

towarzyszowi Jaruzelskiemu, ze jesli nie wprowadzi stanu wojennego, sama to

zrobi. Po drugie, dowiedzielismy sie z naszych zrodel w Rzymie, ze ostatnia

wersja planu wprowadzenia stanu wojennego przedostala sie do Langley.



     W sali zapadla martwa cisza. Ryszard zdal sobie sprawe, ze gra jest

skonczona. Patrzac tepo przed siebie, staral sie z trudem zebrac mysli.



     Mial juz sie odezwac, kiedy drugi general wstal z krzesla. Z gestem

obrzydzenia powiedzial:



     - Jestem przekonany, ze przeciek nie pochodzi od nas. Jednak jestem

gotow oddac sie do dyspozycji prowadzacych sledztwo i deklaruje pelne

wspoldzialanie.



     Jakby na rozkaz dwaj pulkownicy zlozyli podobne zapewnienia.



     Kuklinski zorientowal sie, ze wszyscy patrza na niego. Czyzby wiedzieli?



     - W pelni zgadzam sie z towarzyszami pulkownikami - wydusil



     General Skalski przerwal mu:



     - Ja tu nie prowadze sledztwa! - krzyknal. - Wezwalem was, zeby

przedyskutowac sytuacje.



     Dalej zebranie potoczylo sie wedlug ustalonego porzadku.



     Wiec jednak o mnie nie wiedza - pomyslal Kuklinski. Kiedy wyszedl z

gabinetu Skalskiego, zdal sobie sprawe, ze niebezpieczenstwo oddalilo sie

tylko na chwile. Intensywne dochodzenie kontrwywiadu ujawni jego dzialalnosc.

To tylko kwestia czasu.



     Pojechal do domu. Byl wypalony wewnetrznie, wyczerpany fizycznie. Kiedy

zona otworzyla mu drzwi i zobaczyla jego twarz, wykrzyknela:



     - Ryszard, co sie stalo!



     - Haniu - odparl znuzonym glosem prosto w jej ucho. - Od lat

wspolpracuje z Amerykanami w niebezpiecznej, antysowieckiej operacji. Chyba

wpadlem. Moga mnie aresztowac w kazdej chwili.



     Mowil do niej w dziwnie oficjalny sposob, chociaz byli malzenstwem

prawie trzydziesci lat. Podziekowal za jej lojalnosc i za to, ze byla bardzo

dobra zona i matka. Przeprosil, ze nigdy nie podzielil sie z nia swoja

tajemnica.



     - Ukryjmy sie! - blagala go przerazona Hanka. - Ucieknijmy gdzies!



     - Nie wiem, czy to mozliwe - odpowiedzial pulkownik Kuklinski. - Ale

moze jest niewielka szansa.



     Pomyslal o swoim przyjacielu Davidzie Fordenie.



     - Amerykanie obiecali, ze sprobuja mnie stad wydostac.



     Nastepnego dnia rano poszedl do pracy, ale po poludniu wyslal za pomoca

"gizmo" sygnal alarmowy. Przekazal slowa, ktorych mial nadzieje nigdy nie

nadac:



     "Wladze wiedza o przecieku. Jestem podejrzany. Prosze o pomoc".



+++++++++++++



Zastepczyni szefa agentury warszawskiej dzielna, mloda kobieta z kilkuletnim

stazem w CIA, zdolala pozbyc sie sledzacych ja agentow i dotrzec na spotkanie

z Kuklinskim.



     Udajac zakochanych, szli ulica rozwazajac mozliwosci wyjscia z sytuacji.



     - Mozemy cie stad wydostac, ale musisz pojsc ze mna natychmiast -

zaproponowala kobieta.



     - Nie - zaprotestowal Kuklinski. - Musze miec pewnosc, ze opuszcze kraj

wraz z rodzina, inaczej nigdzie nie jade.



     Kiedy ta rozmowa doszla do skutku, dwaj synowie Kuklinskiego, 26- i

28-let-ni mezczyzni, wiedzieli juz o tajnej dzialalnosci ojca. Zgodzili sie

wyjechac razem z rodzicami.



     - To juz nieco bardziej skomplikowane - odparla Amerykanka.



     W srode pulkownik poszedl do pracy, zdajac sobie sprawe, ze w kazdej

chwili moze byc aresztowany. Wieczorem wraz z rodzina, choc roznymi drogami,

dotarl do umowionego miejsca. Czekali dwie minuty. Niestety, samochod CIA nie

pojawil sie. Nie mogl zgubic obstawy. Kuklinscy rozstali sie i znow, roznymi

drogami, wrocili do domu.



     Przyszedl czwartek. Kuklinski pojawil sie w pracy jak co dzien.

Wieczorem znow spotkal sie z zona i synami w umowionym miejscu. Samochod nie

pojawil sie i tym razem.



     W piatek sytuacja powtorzyla sie. Wieczorem znow spotkali sie w

umowionym miejscu. I znow nie bylo auta. Najwyrazniej ich szczescie skonczylo

sie.



     Tymczasem w siedzibie CIA Forden odchodzil od zmyslow. Kazdego z jego

agentow w Warszawie obstawialo dwoch agentow polskiego kontrwywiadu. Ilekroc

ktorys z nich zdolal zgubic "ogon", natychmiast pojawial sie nastepny.



     Forden zmienil taktyke. Wyslal nowych ludzi. W piatek do Warszawy

przylecialo z Niemiec dwoch jego agentow. Teraz musialo sie udac.



     Poznym wieczorem w piatek Kuklinski otrzymal wiadomosc przez "gizmo":

"Nowy plan. Badz w miejscu awaryjnym numer 14 w sobote o polnocy".



W sobote przed wyjsciem ze Sztabu Generalnego Kuklinski powiedzial

przelozonemu, ze w poniedzialek rano wybiera sie do tesciowej poza Warszawe i

pojawi sie w pracy dopiero po poludniu. Mial nadzieje, ze da mu to

48-godzinna przewage.



     Po drodze do domu spogladal przez szyby samochodu, upajajac sie widokami

Warszawy - swojego rodzinnego miasta.



     Okolo czwartej zadzwonil do przyjaciol i potwierdzil, ze wkrotce wraz z

Hanka przyjada do nich na umowione przyjecie. Pewien, ze telefon jest na

podsluchu, pomyslal - Mam doskonaly pretekst, by wyjsc z domu i nie wracac do

pozna.



     Wpol do piatej wraz z Hanka wsiedli do swojego starego opla i pojechali

na Saska Kepe do mieszkania przyjaciol, gdzie odbywalo sie przyjecie

urodzinowe w malym gronie. Przypominalo ono wiele podobnych spotkan z

przeszlosci; jedynie niektorzy przyjaciele zauwazyli, ze Ryszard odzywa sie

rzadziej niz zwykle.



     O 9 wieczorem pozegnali sie. Zamiast jednak wrocic do domu, wyjechali

poza miasto. Kuklinski zatrzymal sie na poboczu, zdjal mundur i zalozyl

cywilne ubranie. Potem zawrocil w kierunku Warszawy, ogladajac sie wciaz za

siebie, zatrzymujac sie i kluczac, by upewnic sie, ze nikt go nie sledzi.

Zaparkowal samochod w poblizu cmentarza Wolskiego. Byli tam juz synowie.



     Teraz pozostalo im juz tylko czekac. To byla ich ostatnia szansa.



     Punktualnie o polnocy przy krawezniku zatrzymal sie samochod. Za

kierownica siedzial agent Fordena przybyly wlasnie z Niemiec. Kuklinscy

wskoczyli do srodka i odjechali. Samochod wjechal do garazu, gdzie za

zamknietymi drzwiami przesiedli sie do furgonetki nalezacej do ambasady

amerykanskiej.



     Pojechali nia ciemnymi ulicami Warszawy do ambasady, gdzie oczekiwala na

nich inna furgonetka.



     Ta byla wypelniona skrzyniami, meblami i roznymi przedmiotami nalezacymi

do ambasady. Uzywano jej do cotygodniowych przewozow kurierskich. Samochod

wraz z zawartoscia mial status transportu dyplomatycznego i zgodnie z umowami

miedzynarodowymi nie wolno bylo go zatrzymac ani przeszukac. Z tylu czesci

zaladunkowej staly wielkie skrzynie, wszystkie puste. Bylo w nich

wystarczajaco miejsca dla trzech osob. Kuklinski mial zostac wywieziony z

kraju osobno. Tak bylo bezpieczniej dla jego rodziny.



     Samochod jechal cala noc na zachod, mijajac uspiony Konin i Poznan. W

niedziele rano, gdy tlumy podazaly do kosciolow na msze, przekroczyli granice

we Frankfurcie nad Odra. W furgonetce zona i synowie Kuklinskiego

wstrzymywali oddech, czekajac, az skonczy sie odprawa.



Dwie godziny pozniej wszyscy czworo spotkali sie w Berlinie Zachodnim.









==========================================================================

         Niektore listy plk. Kuklinskiego do Amerykanow

==========================================================================



Materialy zaczerpniete z VideoFact.com



      --------------------------------------------------------

      Pierwszy list Kuklinskiego do Amerykanow - sierpien 1972

      --------------------------------------------------------



Jestem oficerem armii jednego z panstw Ukladu Warszawskiego. Chcialbym

spotkac sie z przedstawicielem Amerykanskich Sil Zbrojnych w Niemczech.

Powinien to byc co najmniej pulkownik i mowic po rosyjsku albo po polsku.

Zadzwonie do waszej ambasady w stolicy Holandii w ciagu najblizszych 5 lub

10 dni.



P.V.

               -----------------------------------

               Raport Kuklinskiego 1 grudzien 1980

               -----------------------------------



VERY URGENT!



At a meeting with the General Staff of the USSR Armed Forces, in accordance

with orders from Gen. Jaruzelski's Defense Ministry, Gen. Hupalowski and Col.

Puchala endorsed a plan to admit into Poland (under the pretext of maneuvers)

the Soviet Army (SA), the National People's Army of the GDR (NVA), and the

Czechoslovak People's Army (CLA). Documents and reproduced portions of the

plans [for joint intervention] were presented to show that the following

forces are to be sent into Poland: three armies comprising 15 SA divisions,

one army comprising two CLA divisions, and the staff of one army and one

division from the NVA. In total, the intervening group initially will consist

of 18 divisions. (A state of readiness to cross the Polish borders was set

for 8 December.) At present, representatives from the "fraternal armies,"

dressed in civilian clothing, are undertaking reconnaissance of invasion

routes as well as the distances and terrain for future operations. The

scenario of operations for the intervening armies envisages a regrouping of

armies to all major Polish Army bases to conduct maneuvers with live

ammunition. Then, depending on how things develop, all major Polish cities,

especially industrial cities, are to be sealed off. According to the plan of

the USSR Armed Forces According to the plan of the USSR Armed Forces General

Staff, the Polish Army will remain within its permanent units while its

"allies" are regrouping on Polish territory. The only exceptions will be

supervisory officers and military traffic control units, which will ensure a

collision-free regrouping of the SA, CLA, and NVA armies from the border to

the territories of future operations. Four Polish divisions (the 5th and 2nd

Tank Divisions and the 4th and 12th Mechanized Divisions) will be called into

operation at a later point. Finally, I very much regret to say that although

everyone who has seen the plans (a very restricted group of people) is very

depressed and crestfallen, no one is even contemplating putting up active

resistance against the Warsaw Pact action. There are even those (Jasinski,

Puchala) who say that the very presence of such enormous military forces on

the territory of Poland may calm the nation.



JACK STRONG



                    ------------------------------------

                    Raport Kuklinskiego 26 kwiecien 1981

                    ------------------------------------



WARSAW, 26 April 1981



Dear Daniel!



After returning from Sofia with several officers from the General Staff, we

discussed the current situation in Poland, a situation that, from the

military point of view, is hopeless. In this extremely gloomy atmosphere, one

of the most committed officers openly said that Poland had to undertake

far-reaching political reforms. Gen. XXX bitterly accused "the Americans [of

having] sold us out to Russia. Without the Americans' silent assent, the

'comrades' would not dare to act this way." We are now very desperate, but we

have not lost hope that Gen. XXX is wrong! Appropriate use must be made of

the flood of information he is sending to you.



We Poles realize that we must fight for our own freedom, if necessary making

the ultimate sacrifice. I remained convinced that the support your country

has been giving to all who are fighting for that freedom will bring us closer

to our goal.



Thank you for your most recent, pleasant letter.



With heartfelt greetings. 

Yours,

PV





           ------------------------------------

           Raport Kuklinskiego 15 wrzesien 1981

           ------------------------------------



WARSAW, 15 September 1981



At an extraordinary session of the KOK on Sunday, which Kania attended for

the first time, no final decision was made about the imposition of martial

law. Almost all of the participants supported it. It seems that the tenor of

the meeting surprised Kania. Although he did not question that such a

development was inevitable, he reportedly said, in these precise words, that

"a confrontation with the class enemy is unavoidable. This involves first a

struggle using political means, but if that should fail, repression may be

adopted." Note-taking was forbidden at the session. During the KOK's meeting,

Kiszczak declared that Solidarity knew the details of our plans, including

Operation "Wiosna" and its secret codename. I should emphasize that this is a

codename— the secret title of the operation—and not the codeword needed to

put it into effect. The officials responsible for implementing the plans

don't know the codename; hence, it will be easy to compile a group of

suspects. (The MSW was given urgent orders to find the source.) The first

steps have already been taken. Except for Szklarski and me, everyone was

excluded in operational directives from the planning. A counterintelligence

officer visited Szklarski and me yesterday. He spoke about ways of preventing

future leaks. At present, Jasinski has taken command of planning at the

national level. Szklarski has temporarily withdrawn. Since this morning we

have been working, under Jasinski's supervision and in cooperation with a

PUWP CC official, with the KOK Secretariat, with the KPPRM, and with

Pawlikowski from MSW, on a unified plan of command for the surprise

introduction of martial law. The document is still being put together, so I

am unable to give a detailed account of it. (I proposed a break so that I

could send this telegram.) In brief, martial law will be introduced at night,

either between Friday and a work-free Saturday or between Saturday and

Sunday, when industrial plants will be closed. Arrests will begin around

midnight, six hours before an announcement of martial law is broadcast over

the radio and television. Roughly 600 people will be arrested in Warsaw,

which will require the use of around 1,000 police in unmarked cars. That same

night, the army will seal off the most important areas of Warsaw and other

major cities. Initially, only the MSW's forces will take part. A separate

political decision will be made about "improving the deployment of armies,"

that is, redeploying entire divisions to major cities. This will be done only

if reports come in about larger pockets of unrest. One cannot rule out,

however, that redeployments of divisions based far away from the areas of

future operations will commence with the introduction of martial law or even

earlier. For example, it would take roughly 54 hours to redeploy the 4th

Mechanized Division to the vicinity of Warsaw. Because the investigation is

proceeding, I will have to forgo my daily reports about current developments.

Please treat with caution the information I am conveying to you, since it

appears that my mission is coming to an end. The nature of the information

makes it quite easy to detect the source. I do not object to, and indeed

welcome, having the information I have conveyed serve those who fight for the

freedom of Poland with their heads raised high. I am prepared to make the

ultimate sacrifice, but the best way to achieve something is with our actions

and not with our sacrifices.



Long live free Poland!

Long live Solidarity, which brings freedom to all oppressed nations!



JACK STRONG









==========================================================================

         Komentarz Jana Nowaka-Jezioranskiego dla VideoFact

==========================================================================



Komentarz Jana Nowaka Jezioranskiego dla Videofact dotyczacy pulkownika 

Kuklinskiego.  Virginia, 12 pazdziernik 1999 r.



Pulkownik Ryszard Kuklinski jest w moim pojeciu postacia bohaterska i tak

bedzie oceniony przez historie.  Z tytulu swoich funkcji w sztabie Wojska

Ludowego mial pelny dostep do planow operacyjnych Paktu Warszawskiego, a

mowiac scisle planow sowieckich.  W wypadku wojny relizacja tych planow

wymagala scislego wspoldzialania ze strony Polski, wiec Moskwa musiala

dopuszcac  polski sztab do swoich najwiekszych tajemnic.



Kuklinski wiedzial, ze jedna z opcji  przygotowywanych  przez Sowiety bylo

blyskawiczne uderzenie na Europe Zachodnia przez calkowite zaskoczenie

przeciwnika.  Mialo to byc dokonane w pierszej fazie przez wojska sowieckie w

Niemczech Wschodnich. W drugiej fazie dwumilionowa armia miala byc

przerzucona ze Zwiazku Radzieckiego i zapewnic miazdzaca przewage broni

konwecjonalnych, ktore umozliwilyby szybkie zajecie Europy Zachodniej az po

brzegi Atlantyku.



Jedynym ratunkiem dla sprzymierzonych moglo byc wobec tej miazdzacej przewagi

bomardowanie taktycznymi broniami nuklearnymi obszaru Polski i 

Czechowslowacji, by uniemozliwic przerzucanie przez ich teretorium glownych

sil ZSRR na linie frontu. Kuklinski wiedzaial, ze oznaczaloby to zamienienie

terytorium Polski w pustynie radioaktywna, czyli calkowita zaglade ludnosci. 

Plan sowiecki moza bylo udaremnic odbierajac Sowietom mozliwosci zaskoczenia.

Uczynil to wlasnie Kulkinski, zwracajac sie do Amerykanow i ofiarujac im

gotowosc szczegolowego informowania o przygotowaniach sowieckich.



Od poczatkow lat 70-tych Kuklinski przekazywal tysiace raportow, drobiazgowo

informujacych o sowieckich planach, rozmieszczeniu wojsk, stanowisk

dowodczych itd.  Nie przyjmowal za te wspolprace zadnego wynagrodzenia.

Kierowala nim wylacznie chec ratowania wlasnego kraju. Amerykanie twierdza,

ze oddal im w ciagu 10 lat wspolpracy olbrzymie uslugi, zadajac rownoczesnie

dotkliwe ciosy sowieckiej machinie wojennej.



Po powstaniu Solidarnosci Kuklinski informowal drobiazgowo Waszyngton o

przygotowaniach sowieckich, czechoslowackich i wschodnioniemieckich wojsk do

wkroczenia do Polski.  Inwazja miala nastapic, wedlug jego doniesien,

8 grudnia 1980 roku. Na podstawie raportow Kuklinskiego, potwierdzonych z

innych zrodel, prezydent Carter idac za rada Brzezinskiego ostrzegl Brezniewa

przed dotkiwymi dla Moskwy konsekwencjami interwencji wojskowej w Polsce. 

Sklonilo to Kreml do poniechania planow inwazyjnych i  posluzenia sie w

zamian Jaruzelskim, jako instrumentem zniszczenia Solidarnosci.



Kuklinski ocalil kraj od najgorszego.  Dzialal z pobudek ideowych, rzucajac

na szale los i zycie wlasne i swojej rodziny. Zaplacil za to bardzo wysoka

cene.









==========================================================================

    Wypowiedz plk. Kuklinskiego z dnia 22 wrzesnia 1997

==========================================================================



       I accept with certain relief the decision to return my dignity and

honor. Even though it comes after sixteen years of life in exile and tragedy

that touched my family, it carries for me more of a symbolic than practical

meaning. I thank God for allowing me to live to see this moment.



        I will feel the consequences of postponing my exhonoration for the

rest of my years but I hold no grudge against those who in good faith and for

lack of information opposed it.



        With all my heart I thank those individuals, institutions, and social

and political organizations who for the past eight years demanded restoration

of my good name, recognizing my actions as done in the service of my country.



        Expressions of my gratitude must go to my distinguished advocates

Piotr Dewinski, Krzysztow Piesiewicz, Jack Taylor and Pawel Zalewski who

selflessly acted in my defense.



        It is only right that I sincerely thank government officials and

instruments of justice of the Republic of Poland that rejected the hierarchy

of values of PRL (communist) Poland and gauged my deeds by the criteria of an

independent state and in the context based in facts and documents of

historical truth.



        PRL (communist) Poland was a captive nation, but the preservation of

its sovereignty was seamlessly connected to the existance of the Armed Forces

which were an indispensible attribute for its maintenance. Keeping that in

mind and believing in the possibility of winning Poland's independence in

which the army could play a decisive role, I am very proud to have worn the

uniform of a Polish soldier for more than 34 years. By undertaking my

mission, not only did I not oppose the sacrificing service of my former

comrades in arms, but held it in the highest esteem. Opposing Soviet hegemony

en masse would have been impossible and pointless.



        There were those in our ranks who, in their servility to USSR, sought

a way of promoting their career and advancement. But the overwhelming

majority of the army was deeply patriotic, and its officer corps was very

devoted to the security and the fate of our nation.



        The invitation of Poland to the democratic defense alliance makes the

fulfillment of these aims closer than ever in our recent history. To this

important task we devote our common efforts.



Washington, September 22  1997

Ryszard Jerzy Kuklinski







==========================================================================

                 Plk. Kuklinski w Zakopanem

==========================================================================



W moim zyciorysie nie ma tajemnic. Wszystko, co panstwa interesuje, na

miare swych mozliwosci bede sie staral opowiedziec. Szczerze, otwarcie.

Sa pewne materie, w ktorych tkwi interes Stanow Zjednoczonych. W tych

obszarach bede sie poruszal duzo trudniej. Ale wszystko, co dotyczy moich

dzialan - tu nie ma pytan tabu...



Po raz pierwszy od 300 lat stajemy twardo na obu nogach w nowej strukturze

bezpieczenstwa. Byloby zbyt wiele powiedziec, ze jest w tym jakas moja

zasluga. Nie moge sobie tego przypisac. Rowniez nie bylem pierwszy, i moze

nawet najlepszy wsrod tych, ktorzy prowadzili ten kraj do wolnosci. I do tych

struktur. Tym niemniej, bylem na poczatku tej trudnej drogi. Byla bardzo

trudna, ale prowadzila nas do tego celu, ktorego final nastapil ostatniej

nocy w czasie glosowania w Senacie.



Jestem bardzo szczesliwy. To potwierdza slusznosc drogi, na ktora przed ponad

25 laty wkroczylem. Ale to Polska, to narod polski sprawil, ze fundamenty

sowieckiej wladzy na peerelowskim gruncie zostaly zburzone. I bez tego wkladu

nie byloby zmian w Europie. Nie byloby wolnosci Polski. Nie byloby decyzji

akceptujacej nas jako czlonka NATO.



Tu niech mi bedzie wolno wspomniec o tych, ktorzy walczyli z ogromna piramida

biurokratyczna w Stanach Zjednoczonych. Cala dusza i sercem zaangazowal sie

profesor Zbigniew Brzezinski - byly doradca prezydenta USA ds.

bezpieczenstwa. Znam jego role w jednym z najbardziej dramatycznych momentow

dla Polski, gdzie jego interwencja spowodowala to, ze prezydent Carter po raz

pierwszy od kryzysu kubanskiego uruchomil czerwona linie do Kremla. Z

interwencja, zeby nie wkraczali Sowieci.



Druga osoba jest niewatpliwie slynny Kurier z Warszawy Jan Nowak-Jezioranski.

Z uwagi na jego legende, nazwisko, drzwi sie przed nim otwieraja. I on bardzo

silnie sie zaangazowal na rzecz przystapienia Polski do NATO. Jest tez

trzecia osoba, o roli ktorej kraj na pewno malo wie. Jest to ambasador

Rzeczypospolitej w Stanach Zjednoczonych Jerzy Kozminski. Ten czlowiek

jezdzil po biurach senatorow, rozmawial, przekonywal ich.



Pierwszym wstrzasem bylo powstanie "Solidarnosci". Ja w tym czasie bylem na

bardzo newralgicznym stanowisku w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego. 

Pelnilem obowiazki szefa Zarzadu Operacyjnego Sztabu Generalnego WP. Przez

moj Zarzad szly wlasciwie wszystkie dyrektywy, decyzje przeciwko temu

rodzacemu sie najpiekniejszemu - w moim przekonaniu - narodowospolecznemu

ruchowi w nowozytnej historii. W historii ludzkosci od czasow Spartakusa.



W czasie misji, ktora na siebie przyjalem, z kazdym dniem czulem sie

wlasciwie silniejszy. Prawie dziesiec lat to nie byla latwa misja. Kazda

nadzieja na pozyskanie czegos, co oslabialo Zwiazek Sowiecki, dawala mi

ogromna sile. Wlasciwie po 9 latach ja czulem sie juz tytanem, psychicznie i

fizycznie niezwykle silnym. Ale od tego czasu uplynelo tyle lat.



Te 9 lat niepodleglosci wyniszczylo mnie zupelnie. Ja jeszcze mowie, staram

sie dac z siebie wszystko, ale wlasciwie to juz jest tylko skorupa. Moze nie

dlatego, ze stracilem dwoch synow, ale ze bylo mi ciezko zniesc tak potworne

oskarzenia, jakie tutaj plynely z kraju. Gdy wlasciwie nie dano mi szansy

bronic sie.



Nawet wyslannik pana prezydenta Walesy powiedzial mi: "Pan jest zdrajca.

Wszystko, co mozemy dla pana zrobic, to niech Pan napisze podanie do Pana

prezydenta o ulaskawienie. Pan prezydent obiecal, ze rozpatrzy.



Zaproponowalem stawienie sie bez listu zelaznego na proces pod dwoma

warunkami: pierwszy - ze bedzie proces jawny, z dostepem wszystkich mediow

krajowych i zagranicznych, i drugi - ze sad bedzie mial do dyspozycji

dokumenty, ktore ja wskaze. Ja bylem skazany bez zadnych dowodow. Bylo ponad

800 stron w tych aktach. zeby skazac na smierc czlowieka bez zad nego dowodu

i zeby pieciu ministrow sprawiedliwosci patrzylo do tej teczki i nie znalazlo

powodu do zlozenia rewizji nadzwyczajnej ? Dopiero prezes Sadu Najwyzszego

Strzembosz zareagowal.



Pytacie, czy w roku 1981 byla przygotowywana ingerencja wojsk sowieckich w

Polsce ? Z wiedzy, ktora w tym czasie posiadalem, wynikalo, ze takiego

zagrozenia nie bylo. Gen. Jaruzelski zobowiazal sie wobec Moskwy wprowa dzic

stan wojenny juz na wiosne. Tyle ze nie bylo na to sil, "Solidar nosc" byla

za silna, wiec ten moment policyjno-wojskowego uderzenia byl przesuwany. Oni

ciagle naciskali. Oni wcale nie szykowali sie do interwencji. Zreszta, powiem

panstwu taki szczegol, o ktorym dotad publicznie nie mowilem. Wiemy o

interwencji prezydenta Cartera poprzez ta goraca linie.



Kiedy prezydentem byl Ronald Reagan, ta polityka szla wieloma kanalami, i

kanalem oficjalnym, i kanalami niekonwencjonalnymi, ale bardzo skutecznymi.

Kiedy byly symptomy, ze na wiosne 1981 roku moze dojsc do kon frontacji, to

ambasador sowiecki w Waszyngtonie dowiedzial sie z poufnych zrodel, ze w

takiej sali, gdzie prezydent podejmuje najbardziej wazne rozmowy i decyzje,

ze tam padlo slowo, ze jesli Sowieci wejda do Polski, to Stany Zjednoczone

przejda do - po angielsku to sie mowi "horizontal confrontation" - ze

rozpoczna horyzontalna konfrontacje.



Nikt nie mial pojecia, co to jest za diabel. Sowieci nawet przypuszczali, ze

to Reagan zwariowal, ze moze nawet sie posunac do ataku nuklearnego. Wiele

wskazuje na to, ze to ich powstrzymywalo od wkroczenia w 81 r. Rowniez byli

bardzo silnie zwiazani w Afganistanie. I w 81 r. mieli slowo pana gen.

Jaruzelskiego. Mieli przedstawione gotowe plany. Ja bylem jednym z tych,

ktorzy te dokumenty im przedstawiali. Oplacilo sie im to zrobic polskimi

rekoma, nie angazowac swoich sil, aby nie antagonizowac swiata zachodniego.



Takiej grozby ja przynajmniej nie widzialem. Byl tylko jeden przypadek, kiedy

oni mogli sobie na to pozwolic. Kiedy operacje polskie by sie za- lamaly.

Jezeli Polska stanelaby w wojnie domowej, jezeliby polskich sil nie

starczylo, to wtedy by na pewno wkroczyli. Ich sztab funkcjonowal identycznie

jak w przypadku inwazji na Czechoslowacje. Funkcjonowal w Legnicy. Mieli

nasze plany i sledzili przebieg dzialan, kalkulowali to. Pomyslna ta operacja

powstrzymywala ich od tego.



A jesli idzie o agenta we wladzach "Solidarnosci". To jest bardzo wraz- liwy

temat. Ja jego nie rozwiaze. To sama "Solidarnosc" i spoleczenstwo musi

rozwiazac. Nadszedl juz czas, ze my musimy wiedziec, kto jest kto. To nie

moze byc tak, jak na filmie Zorro. Pojawia sie Zorro, a okazuje sie, ze to

nie ten Zorro, to jest zupelnie inny Zorro. Te maski trzeba zdjac. Z tym

smrodkiem - przepraszam za uzycie takiego stwierdzenia - mozna zyc, bo od

tego nikt jeszcze nie umarl. Ale to jeszcze nie jest swieze powietrze. Nas

stac na to, zeby te sprawe powoli do konca wyjasnic. Warto wspomniec, co

mowil gen. Kiszczak, ze spoleczenstwo byloby zaszokowane, gdyby wiedzialo,

kto faktycznie jest...



Poniewaz moje wiadomosci pochodza nie z archiwow, nie chcialbym kogos

skrzywdzic i nie moge sobie pozwolic na to, by obciazac kogokolwiek wina,

ktora opiera sie tylko na jakims kontekscie, okolicznosciach czy tez

informacjach, ktore mialem wowczas z MSW z Zarzadu I od pulkownika

Pawlikowskiego i jego pomocnikow. Ale uwazam, ze ten kraj bedzie w koncu

wiedzial. A jezeli nie, to bedzie wielka strata...



A teraz dlaczego nie ostrzeglem "Solidarnosci" ?



Ja przekazujac Stanom Zjednoczonym te informacje, chcialem osiagnac jeden cel

- zapewnienie warunkow zewnetrznych do rozstrzygniec wewnatrz kraju. Mnie

chodzilo o zapewnienie warunkow, zeby do nas Sowieci nie wkroczyli, zeby sie

nie powtorzyla tragedia wegierska. Na "Solidarnosci" mi bardzo zalezalo. To

byl ruch - jak juz mowilem - najpiekniejszy w nowozytnej historii.



To nie jest hipokryzja z mojej strony. Ale dwa cele "Solidarnosci" sie

wykluczaly: bezpieczenstwo tego ruchu i zachowanie jego calosci. Gdyby takie

ostrzezenie doszlo, to co, cofnelibyscie sie panstwo ? Gdybyscie mieli

swiadomosc, ze bedzie stan wojenny - cofnelibyscie sie ?  Jesli-byscie sie

cofneli, to znaczy, ze komunisci osiagneliby swoj skutek.



To sa hipotetyczne pytania. Zreszta ja mialem taka pewnosc, ze Ameryka nie,

ktorzy mieli powszechny dostep do tego ruchu, beda podejmowali proby

wplywania na jego strategie, taktyke. Ale oni byli bardzo ostrozni. I mieli

racje. Gdyby cos takiego wyszlo, bylby pretekst do zniszczenia "Solidarnosci"

i uzasadnienia, ze jest sterowana z zagranicy.



13 wrzesnia 1981 r. bylo posiedzenie Komitetu Obrony Kraju, na ktorym, na

podstawie decyzji Jaruzelskiego, MON i MSW wystapily zjednoczonym frontem do

Kani, aby wymusic na nim decyzje polityczna o stanie wojennym. Tam padlo

slowo, ze jest zdrada, ze "Solidarnosc" jest poinformowana w szczegolach,

lacznie z kryptonimem "Wiosna". Tym kryptonimem poslugiwalo sie scisle

kierownictwo MON i ja to haslo znalem, ja je nadalem.



Do dzisiaj nie wiem, czy byl to blef, aby spowodowac skruszenie Kani, czy tez

rzeczywiscie cos sie dzialo. Czy Amerykanie przekazali komus wiadomosc i to

doszlo do Kiszczaka. Jednym slowem - to nie obawa przed aresztowaniem, ale

obawa przed tragedia typu wegierskiego powstrzymywala mnie i strone

amerykanska w bardzo ostroznym operowaniu tymi przygotowaniami do stanu

wojennego.



Ja wiem, ze wielu z panstwa moze miec do mnie zal, ze ja dostalem sie za

granice, ze wtedy powinienem pojsc do rozglosni Radia Wolna Europa i

powiedziec, co sie faktycznie dzieje. I ja bym tak przypuszczalnie zrobil,

gdybym sie kierowal tylko stanem emocji. One nie byly mi obce.



Ja sie trzaslem caly, bo wiedzialem, ze te stalowe walce beda was bardzo

mocno przyciskaly do ziemi. Ale nie moglem sie kierowac emocjami. Ten stan

wojenny byl zapiety na ostatni guzik. I wlasciwie chodzilo tylko o to, by

przycisnac ten guzik. Chodzilo o prowokacje - zdaje sie, ze te slady

prowokacji sa w Radomiu - zeby znalesc jakis pretekst do uderzenia.



Ja sobie nie moglem na to pozwolic. Wydawalo mi sie, ze jesli ten sygnal ode

mnie dojdzie i bedzie naglosniony przez Ameryke i wolny swiat, to bedzie

zacheceniem do oporu. "Solidarnosc" zabarykaduje sie w fabrykach, zakladach

pracy, uczelniach. I wtedy dojdzie do potwornej konfrontacji. Bo kierownictwu

bedzie zalezalo na wielkim sukcesie, beda nerwy, strzaly. Byloby takich

sytuacji jak w "Wujku" tysiace. I ze sil polskich nie starczy, ze Rosjanie

beda musieli wejsc, bo byli do tego gotowi. I to wszystko moze sie skonczyc

katastrofa. Dlatego tez ostrzezenia nie poszly.



Ja wiedzialem, ze byli ludzie, ktorym snila sie "noc dlugich nozy", i byli

gotowi te metody stosowac. Ale byli tez ludzie, ktorzy widzieli to inaczej,

mniej wiecej tak jak stan wojenny przebiegl. Wydaje mi sie, ze byla to cena,

ktora zaplacilo spoleczenstwo. Ale byla to tez cena, ktora zaplacil komunizm.

Stan wojenny dowiodl nam Polakom i swiatu, ze komunizm opiera swoje istnienia

na czolgach i transporterach opance rzonych. I to bylo ostatnie - ze tak

powiem - zdzblo, ktore przewrocilo komunizm...







==========================================================================

    Przemowienie plk. Kuklinskiego w Krakowie w dniu 29 kwietnia 1998 r.

==========================================================================



Tekst przemowienia pulkownika Ryszarda Kuklinskiego podczas sesji Rady

Stolecznego Krolewskiego Miasta Krakowa w dniu 29 kwietnia 1998 roku 

z okazji wreczenia mu Honorowego Obywatelstwa Miasta Krakowa.



----



Panie Przewodniczacy !

Panie Prezydencie ! Panie i Panowie Radni Miasta Krakowa!

Szanowni Panstwo!



    Jestem bardzo... bardzo wzruszony i... oniesmielony... Nigdy nie mialem

watpliwosci, ze DO WOLNEJ POLSKI - do ziemi mych przodkow, mego dziecinstwa,

dojrzalego zycia i czynu, ktory przeciez tej Polsce byl poswiecony - WROCE.



Nie sadzilem jednak, ze moja droga do kraju, tak wyboista i dluga, prowadzic

bedzie w koncu az przez grod krolewski, ktory nobilituje swym dziedzictwem

ludzi naprawde wybitnych.



    Ja tak wysoko nigdy nie mierzylem i nie mierze. Uwazam sie za zwyklego

zolnierza Rzeczypospolitej, ktory nie dokonal niczego, co wykraczaloby poza

swiety obowiazek sluzenia swojej Ojczyznie w potrzebie. To, co byc moze

wyroznia mnie z ogromnej liczby ludzi zaangazowanych w przemiany historyczne

Polski i Europy, to specyfika misji, jakiej sie podjalem i konsekwencje,

jakie to powoduje.



Ciagle wiec jest mi trudno uwierzyc ze :



wszystko, co w tej chwili przezywam, dzieje sie naprawde tu w Krakowie, a nie

w moich snach o Polsce; ze Rzeczpospolita jest juz dzis panstwem suwerennym,

a Polacy moga bez zahamowan nie tylko mowic o swych zmaganiach z "imperium

zla," ale jednego z uczestnikow tych zmagan (jakims zrzadzeniem losu wlasnie

mnie) tak wysoko uhonorowac. Panie Przewodniczacy! Panie Prezydencie! Panie i

Panowie Radni!



    Wasza decyzje o nadaniu mi Honorowego Obywatelstwa Krolewskiego Miasta

Krakowa przyjalem jako najwyzsze wyroznienie, jakie za zycia moglem otrzymac,

ale takze, a moze przede wszystkim, jako bardzo jednoznaczne, stanowcze i

skuteczne opowiedzenie sie spolecznosci Krakowa za przywroceniem - odebranej

mi czci i mojego dobrego imienia.



    Wasze zaproszenie do Krakowa okazalo sie zaproszeniem do Ojczyzny. Z

calego serca, jak moge najgorecej, za to wszystko dziekuje. W tym momencie

chcialbym skorzystac z obecnosci reporterow radia i telewizji polskiej, aby

skierowac wyrazy mojej ogromnej wdziecznosci takze pod adresem tych

wszystkich osob, instytucji, organizacji spolecznych i politycznych, a takze

mediow, ktore odrzucily peerelowska hierarchie wartosci, na przestrzeni

ostatnich dziewieciu lat wystepowaly na rzecz mojej rehabilitacji.



Ich lista jest tak dluga, ze odczytam ja przy innej okazji. Nie moge

natomiast nie podziekowac z tego miejsca najwiekszemu zyjacemu polskiemu

poecie - Zbigniewowi Herbertowi, ktorego list otwarty do bylego Prezydenta RP

przyjalem jako akt moralnego oczyszczenia mojego imienia.



    Z satysfakcja przyjmuje coraz wieksze zrozumienie przez spoleczenstwo

polskie rzeczywistych celow, intencji i motywacji, ktore mna kierowaly. Mam

nadzieje, ze zrozumienie to stanie sie kiedys powszechne, kiedy opinia

publiczna bedzie miala mozliwosc zapoznania sie z faktami i dokumentami

przygotowywanej w tamtych latach przez "imperium zla" wojny "wyzwolenczej" w

Europie.



Imperium to nie bylo ani slabe, ani male, ani "pokojowe" jak usiluja to dzis

przedstawiac niektorzy emerytowani generalowie LWP [Ludowego Wojska

Polskiego].



Jego peerelowskim fundamentem wstrzasnal zjednoczony narod pod

bialo-czerwonymi sztandarami "Solidarnosci." Ale jego militarnym wyzwaniom w

Europie i swiecie mogl sprostac jedynie - swiadomy zagrozen i odpowiednio

reagujacy - sojusz obronny wolnego swiata - NATO.         Nie potrafie

powiedziec Panstwu, na ile tajna, skierowana przeciwko imperium misja, w

ktorej jako Polak i zolnierz mialem honor i zaszczyt uczestniczyc, byla

skuteczna czy chocby pomocna. Wierze jednak gleboko, ze lezala ona w

najzywotniejszym interesie zniewolonej i podporzadkowanej imperialnym celom

ZSRR Ojczyzny i szla droga wiodaca Polske do Wolnosci, a nigdy przeciw.



    Misja ta nie mialaby zadnych szans powodzenia bez zaangazowania

przywodczego mocarstwa swiata zachodniego - Stanow Zjednoczonych, ale nie

byla ona wymyslem amerykanskim. Mysl o niej krystalizowala sie i dojrzewala

na przelomie lat szescdziesiatych i siedemdziesiatych tu w Polsce, miedzy

Wisla i Bobrem, w srodowisku oficerow pionu operacyjnego LWP, a wiec tych,

ktorzy zajmowali sie przygotowaniem PRL i jej sil zbrojnych do wojny

"socjalistycznego imperium" z Zachodem.



    Poczatkowo wszystko sprowadzalo sie do zglaszania w trybie sluzbowym

postulatow, aby w doktrynie i praktyce militarnej Ukladu Warszawskiego

odstapic od samobojczych koncepcji ofensywnych i zajac sie obrona sensu

stricto. Dopiero pozniej, kiedy te realistyczne postulaty nie tylko zadnych

skutkow nie powodowaly, ale nawet nie znalazly zrozumienia, w srodowisku tym

zaczeto sie zastanawiac, czy w istniejacych realiach mozliwe bylo jakies

wyjscie, aby "Polak nie byl madry po szkodzie," to znaczy, czy mozliwe bylo

sformulowanie i realizacja jakiejs wlasnej koncepcji obronnej, ktora moglaby

uchronic narod przed grozacym mu holokaustem. Nie bylo to jeszcze zadne

sprzysiezenie, a tylko ostrozne wzajemne sondaze i rozpoznanie ludzi podobnie

myslacych.



    Przyklad Czechoslowacji - gdzie memorandum grupy oficerow Akademii

Wojskowej im. Klementa Gottwalda postulujace odciecie sie od polityki

militarnej ZSRR oraz ustanowienie rownej obrony wszystkich granic bylo

glownym powodem inwazji - dowodzil, ze jakakolwiek reforma machiny wojennej

imperium nie jest mozliwa. Poniewaz nie mozna bylo dogadac sie z

"sojusznikiem" w ostroznej wymianie mysli, w nie wypowiadanych do konca

zdaniach zaczeto zastanawiac sie, czy nie warto by zaczac rozmawiac z

narzuconym Polsce "przeciwnikiem."



    Za takim rozumowaniem przemawialy polskie racje wojskowe, polityczne i

historyczne. Duza czesc kadry oficerskiej LWP, zwlaszcza ta, ktora sluchala

Radia Wolna Europa, miala swiadomosc, ze Zwiazek Radziecki, ktory napadl na

Polske i w zmowie z Hitlerem podzielil sie polskim lupem, na ktorym ciazyly

zbrodnie masowej deportacji polskiej ludnosci, Katyn i zdrada Powstania

Warszawskiego, nie byl sojusznikiem, lecz ciemiezycielem, ktory Polske

zniewolil, narzucil jej wasalne rzady i komunistyczny system.



Wsrod kadry LWP nie bylem wyjatkiem, ktory prawdziwego sprzymierzenca Polski

w walce o odzyskanie niepodleglosci postrzegal w Stanach Zjednoczonych.

Zalosny rezultat Jalty sprawil, ze uwolnienie Polski i innych narodow Europy

stalo sie celem strategicznym tego mocarstwa.



    Uzycie LWP do sprzecznego z interesem Polski zdlawienia Praskiej Wiosny,

a nastepnie do masakrowania wlasnej ludnosci na Wybrzezu przesadzilo o

przejsciu od enigmatycznych slow i checi do czynu.



    Misja, ktorej sie podjalem, a ktora w powszechnym odczuciu rozumiana jest

jako dzialalnosc szpiegowska czy wywiadowcza, byla w swej istocie desperacka

proba nawiazania operacyjnej (ponad glowami wladcow PRL) wspolpracy wojskowej

z USA w celu zapobiezenia wojnie oraz wsparcia wysilkow amerykanskich

zmierzajacych do rozwodnienia i zburzenia metodami pokojowymi porzadku

jaltanskiego oraz przywrocenia Polsce niepodleglosci i demokracji.



    Przygotowania, ktore skupialy sie wokol opracowania koncepcji tej

wspolpracy trwaly ponad rok. Latem 1972 roku w czasie rutynowej, operacyjnej

podrozy polowej poswieconej studiowaniu Zachodniego Teatru Dzialan Wojennych,

koncepcje te przedstawilem Amerykanom.



    Amerykanie "galazke oliwna" od LWP przyjeli z nie ukrywanym zadowoleniem,

ale na zadne uklady i wspolprace z jakakolwiek konspiracja czy sprzysiezeniem

nie chcieli sie zgodzic. Byli zdania, ze w warunkach pokoju operacyjna

(tajna) wspolpraca ze zorganizowana wojskowa opozycja nie ma szansy

przetrwania nawet roku, a moze tylko kilku miesiecy i ze wszystko moze

skonczyc sie tragicznie dla nas i dla sprawy.



W ten sposob na placu boju zostalem sam - w odczuciu pewnej czesci

spoleczenstwa w dalszym ciagu czlowiek bez honoru, ktory dzialal na szkode

Polski. Wierze, ze historia to kiedys skoryguje.



    PRL - jak to stwierdzilem w swoim oswiadczeniu po umorzeniu prowadzonego

przeciwko mnie dochodzenia we wrzesniu ubieglego roku - byla panstwem

zniewolonym, ale zachowanie jego odrebnosci laczylo sie nierozerwalnie z

istnieniem Polskich Sil Zbrojnych i bylo tej odrebnosci niezbednym atrybutem.

Z ta mysla, wierzac w mozliwosc wywalczenia przez Polske niepodleglosci, w

czym armia moglaby byc czynnikiem decydujacym, przez ponad 34 lata nosilem

mundur zolnierza wojska polskiego i jestem z tego bardzo dumny.



    Przyjetej na siebie misji nie tylko nigdy nie przeciwstawialem ofiarnej

sluzbie moich bylych towarzyszy broni, ale takze nie stawialem jej wyzej.

Zbiorowe przeciwstawianie sie sowieckiej hegemonii w wojsku bylo niemozliwe i

niecelowe.



    Byli wsrod nas ludzie, ktorzy w sluzalczosci wobec ZSRR widzieli dla

siebie droge do kariery i awansow. W ogromnej wiekszosci bylo to jednakze

wojsko gleboko patriotyczne, a kadra przejeta troska o bezpieczenstwo i los

naszego panstwa.



Dzis z wielka nadzieja patrze na moja Ojczyzne. Z duma czytam w prasie

amerykanskiej korespondencje z Warszawy.



    Przed kilku laty stanela przed Polska ogromna szansa. Gleboko wierze, ze

Polska te szanse w pelni wykorzysta: ze umocni demokracje, dokonczy budowe

preznej gospodarki rynkowej i zintegruje sie z instytucjami swiata

zachodniego.



Wierze, ze dzieki temu pokona dystans cywilizacyjny dzielacy ja od

najbardziej zamoznych krajow swiata. Wierze takze, iz wspolna wizja

przyszlosci pomoze nam Polakom w przezwyciezeniu naszych sporow, ktorych

czesc ma wciaz swoje zrodlo w przeszlosci.



Szanowni Panstwo!



    W latach okupacji bylem malym chlopcem, ale dobrze zapamietalem i nosilem

w glebi swej duszy haslo wyhaftowane przez kobiety wilenskie na sztandarze,

ktory podziemnymi szlakami dotrzec mial do dywizjonu polskich lotnikow na

ziemi brytyjskiej: MILOSC ZADA OFIARY.



    Kiedy w Ludowym Wojsku Polskim zaczeto odbierac mi wiare i przekonania,

ktore wynioslem z mojego skromnego domu, ze szkoly, z kosciola - do tego

hasla dodalem jeszcze jedno slowo: MILOSC ZADA OFIARY I WIERNOSCI - wiernosci

dla jednego Boga i jednej, jedynej Ojczyzny - POLSKI.



    Dzisiejsza piekna uroczystosc, Honorowe Obywatelstwo Krolewskiego Miasta

Krakowa, ktore od dziecinstwa jawilo mi sie jako serce i dusza Polski,

utwierdza mnie w przekonaniu, ze byl to sluszny wybor.



    Jeszcze raz za wszystko dziekuje.





Ryszard Kuklinski

Krakow, 29 kwiecien 1998 r.





==========================================================================

       O plk. Kuklinskim w Senacie USA - 25 wrzesnia 1997

==========================================================================



COL. RYSZARD KUKLINSKI (Senate - September 25, 1997)



[Page: S9982]



Mr. ROTH. Mr. President, I rise today to acknowledge the work of an unsung

hero, a man whose unparalleled sense of duty to a free and democratic Poland

contributed immeasurably not only to that country's freedom from Soviet

domination but also to the security of the United States. I refer to Col.

Ryszard Kuklinski.



You see, during the height of the cold war, when NATO and Soviet-led Warsaw

Pact forces confronted each other in a divided Europe, Colonel Kuklinski

risked his life to help free Poland from foreign oppression.



This risk came in the form of over 35,000 pages of secret military documents

he turned over to the United States Government, documents that detailed

Soviet operational plans for surprise attacks on Western Europe, scenarios

for a nuclear launch, specifications for more than 200 advanced Soviet

weapons systems, and details of Soviet plans to impose Marshal law on Poland.

His information was an invaluable asset to the West, and contributed

immensely to the alliance's success in deterring Soviet aggression in Europe.



Colonel Kuklinski asked for nothing in return for his information. Instead,

he was forced to flee his country with his family when his actions were

discovered by Soviet authorities sometime in 1981.



After the Warsaw Pact realized what had happened after his departure from

Poland, Colonel Kuklinski was issued in absentia a death sentence by a

military tribunal.



On Monday, the Polish Government--the government of a free and democratic

Poland--took the step of dropping espionage charges against this hero and

formally recognized that his actions served the highest interests of Poland.

I commend the Polish Government and its military for taking this much needed

step.



I decided to raise the heroic story of Colonel Kuklinski for two reasons.

First, to thank him and to express my admiration for the sacrifices he made

for a free and democratic Poland. Second, as the Senate will soon be

considering Poland's application for NATO membership, it is important to

remember that Poland is not a former foe, but was once a captive nation whose

people were ready to risk anything in order for their country to be free and

to be full member of the transatlantic community of democracies.





==========================================================================

==========================================================================